Zamrożone rury

Zima za pasem, a wraz z nią wszystkie atrakcje związane z niskimi temperaturami. Pojawiały się już tu tematy prewencyjne, czyli o zabezpieczeniu rur przez mrozem oraz temat o celowym zamrażaniu rur w celu wymiany instalacji.

Dziś temat o nieumyślnym i bardzo kłopotliwym przypadku. Co zrobić, gdy woda już zamarzła a w rurach?
Najpierw postraszę, aby tematu nie bagatelizować. Prócz zablokowania przepływu wody grozi nam rozsadzenie rur przez lód. W przypadku C.O. może dojść również do pęknięcia kotła.

Przygotowanie

Przed rozmrażaniem należy zakręcić główny zawór wody, bo nie wiemy czy już nie doszło do rozszczelnienia rury. W takim przypadku doszło by do zalania w momencie odmarzania rury. Zawór końcowy zostawiamy odkręcony.

Pierwsza rzeczą, którą należy zrobić, gdy rury zamarzną to zlokalizować miejsce. Zazwyczaj będzie to najzimniejsze pomieszczanie w lokalu. Najlepiej  zacząć od ogrzania całego pomieszczenia.

Sposoby rozmrażania rur

Rozmrażanie zawsze robimy punktowo zaczynając od końca rury, żeby uwolniona woda mogła spływać (nigdy od środka).
Jest to zajęcie czasochłonne, więc trzeba uzbroić się w cierpliwość.

Tradycyjnym sposobem jeszcze z PRL-u jest okręcanie zamarzniętych rur szmatami i powlewanie ich gorącą (nie wrzącą) wodą. Być może z braku innych metod to się sprawdzało, jednak obecnie ma swoich przeciwników.

Duże powierzchnie zamarzniętych rur można rozmrażać grzejnikiem z nadmuchem, natomiast grzejnik promiennikowy można  skierować na ścianę, co jest szczególnie przydatne, gdy zamarznięte rury są schowane.

W sytuacji dramatycznej można wezwać specjalistę, który wykonuje usługę rozmrażania rur. Robi to jednak palnikiem gazowo-acetylowym przez co wypala się ocynk w rurze. Powoduje to szybszą korozję rur. Zresztą w temperaturze kliku tysięcy stopni, bo taką osiągają palniki, może dojść do uszkodzeń też w innych zakresach (rozluzowania rur miedzianych, wypalenie konopi z gwintów czy uszkodzenie śrubunku).

Punktowy nadmuch ciepłego powietrza sprawdza się w wielu przypadkach. Można do tego użyć zwykłej suszarki do włosów.

Jednak można pognać do pierwszego lepszego marketu budowlanego po niedrogą  (ok. 40 zł) opalarkę do drewna lub spawarkę do plastiku i wykonać rozmrażanie rur  bardziej precyzyjnie, milimetr po milimetrze.

Słówko jeszcze o profilaktyce. Niektórzy praktykują owijanie rur przewodami grzejnymi, podłączonymi do termostatu. Sprawdza się to przy ekstremalnych warunkach pogodowych. W temperaturze poniżej zera włącza się nagrzewanie i oszczędza nam potem trudu usuwania lodu z rury.